Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyjaźń Komiksowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyjaźń Komiksowa. Pokaż wszystkie posty

#203

Update.

Night break of Saturday/Sunday I spent on the project 24 with my beloved friends from the Comic Friendship of Gdansk (as we used to call it).
Comic day or 24 hour comic is a challenge made by Scott McCloud in the USA but people all over the world will try and challenge them selves and same was this year in Gdansk.

Briefly:
Creators of the event did their best.
There was catering with great foods and press people from both papers and television too.
People or the artists which took their part also did a great job trying their best and few achieved (I can proudly count myself).

Overall it was great party with terrible jokes but people laughed anyway.


Now what I need is to scan and send my comic and also to make a cover art as well.
I have no idea how! I didn't sleep last night, only few hours after arriving home but watched The Expendables and had great time as well... but really how will I do it? haha

Oh, and good news to me!
There were still some copies of my 24-hour comic from last time (and single copies of other participants) so there's a chance I'll scan and upload it here this week.
And my ebay listings are ok as well.


I want to play some game terribly but I am doing fine (playing triple town madly, it's my substitute now but this game got it limits so it's good to play it while wanting to forget other tittles).

EDIT:

scans




#181

Shortly in English today as I want to elaborate some boring things in Polish... Anyhow last night I went with my friends for a drawing-lulz-beer party, bumped into friend, did a portrait and lost my voice coz some tard decided to pump the volume so much, that even speakers started to fart instead of playing bass notes.
It was FUN and I got even little hangover.

Teraz po naszemu.
Wczoraj miała miejsce kolejna Trójmiejska-i-okolice-bliższe(-i-dalsze) Przyjaźń Komiksowa, podczas której było głośno i fajnie.
Madzia zrobiła mało słodkie babeczki - były pycha, ale nie były słodkie... poczułem się jakbym pocałował piękną dziewczynę, która była tak naprawdę chłopcem. Em... nie były słodkie ale nie były złe :>

 "Stałą" ekipę nawiedził Kikas o wczesnej godzinie (był 5 godzin wcześniej niż mówił, że będzie... chociaż w sumie on też jest stałą ekipą :I ), wcześniej zapowiadani Kumiko + Teenn, Serv oraz Brzozo.
Był też pustynny dziadek co miał historie o budowaniu drogi na pustyni czy coś.

Zasadniczo, bo to wszystkich interesuje pewnie, jest kwestia portretu... No więc, zrobiłem portret jakiejś absolutnie mi nie znanje dziewczyny i po pierwszych nutach jej głosu, nie chcę jej znać, osoby. (Miskuzi za styl ale mam lekkiego kaca i France Gall w głowie mi śpiewa).
No więc, napotkany przypadkowo mój przyjaciel M., był w knajpie ze swoim przyajcielem, który się strasznie sfazował, ale naprawdę, strasznie się sfazował na rysowanie. Nawet narysował robo-odkurzacz vel świnkę. Pominął absolutnie uszka i musiałem mu przypomnieć, że archetypowy wieprzyk ma zakręcony ogonek, ale nie ważne.
Portret.
Zasadniczo nie lubię rysować portretów ludzi, bo większość ludzi to zjeby i są wyedukowani artystycznie w gorszym stopniu niż ja z matmy, a matmę poprawiałem. Chodzi o to, że portretowanie ludzi, wymaga kontaktu z ludźmi, to jest creme-de-la-creme de la maison de la chef du chateux sur Louis XIV, czyli trudne. I trzeba mieć cieprliwość. Jak taksówkarze, wożący pijanych kibiców o 4 nad ranem. To trzeba lubić.
Więc narysowałem tąże wybrankę serca, faceta, który nie wie, że świnia ma zakręcony ogonek, ze zdjęcia, z ekranika komórki. Po drodze się dowiedziałem, że była wówczas w szpitalu (na zapalenie płuc) - DYGRESJA - to teraz zapaleniem płuc się idzie do szpitala? Meh, ja po prostu leżałem w domu ale meh, ja jestem z innego kraju, ja nie ponimaje.
Ok, rysuję.
Pierwsze co pomyślałem:"drobna dziewczyna, na pewno mała, to na 100%" i miałem rację ale założyłem, bo byłem po 2 piwach i było wesoło, że to MIŁA osoba. A tak nie było. Nie.
Straszna zołza i jędza o głosie, którego nie życzę nikomu. Wysoki, przenikly... co ja piszę: wkurwiający głos, upierdliwej baby.
Narysowałem żeby nie było, mówiłem, nie, nie musi kupować piwa, nie ale kupił więc... kurde no, dobra, zrobię. Zrobiłem po chwili wraca, ale weź to popraw. Myślę sobie "no ok, mogę dorobić coś w tle, spoko". Zrobione.
10 minut mija.
Przychodzi osoba, którą portretowałem: ja pierdolę.
Dostała za darmo portret, od nieznajomego człowieka i ma tupet mówić, że chuje muje. ALE co najlepsze, wkłada mi swoją twarz w strefę "wypierdalaj nie tak blisko" i mówi: "mam wyraźniejsze usta".
I teraz moi drodzy, puenta słaba, numer 1: ona miała wielki nos, którego za wszelką cenę starałem się nie podkreślać.
No więc, ok, zjebałem rysunek na jej życzenie. Zamiast ust, miała teraz jakieś coś brzydkiego, tło było na odwal, koleś-zleceniodawca był tak najebany, że domagał się PISANEGO podpisu, bo moja sygnaturka byłą zbyt mało czytelna dla ludzi, którzy nie wiedzą, że świnią się kręcą ogonki, a panna z wielkim nosem i tak zarzekała się, że oprawi portrecik w ramkę (po co? przypnij pinezką do tablicy korkowej co też pewnie uczynisz), a mówiła to ZWIJAJĄĆ portret w rulonik, i traktując go gożej, niż człowiek z rozwolnieniem, traktuje papier toaletowy.

No więc, nie lubię robić portretów i piwo nie jest dobrym środkiem płatniczym.

  Z dedykacją dla Brzoza: